poniedziałek, 18 listopada 2013

Marchewka z imbirem + studencka niedziela + liebster

Przepis archiwalny - znalazłam go wśród roboczych ;)
Jezusiczku ledwie żyję.... wczorajszy dzień, rozpoczęty wstawaniem o 5:30 a zakończony powrotem po 22 do domu dłużył się niemiłosiernie... jednocześnie był strasznie zabiegany - nie wiem jak to możliwe, ale studia potrafią łączyć nudę z nadmiarem pracy. Dzień rozpoczęty od treningu kierowniczego, na którym dowiedziałam się, że moją rolą w grupie jest "sumienny wykonawca" - taaa zawsze odwalam najczarniejszą robotę, też mi odkrycie. Wszyscy byli tak aktywni i skorzy do dyskusji (czytaj: spali a ławkach), że babka kazała nam zrobić pajacyki i skłony xd Materiału tyle, że przeciągnęła. Więc szybko-szybko do następnego budynku na koncepcje zarządzania. Prezentacje ludzi - oczywiście wszystkie czytane, większość zawalona tekstem, nuda goni nudę. 50 teorii, 50 ludzi o trudnych nazwiskach, a wszystko to opisuje jedno zaledwie pojęcie - którego znaczenia i tak nie ogarnęłam z tej prezentacji... Ja nie wiem, że po licencjacie ludzie jeszcze nie opanowali jak się robi prezentacje! I znowu przedłużone zajęcia, bo przecież się nagadali (a raczej naczytali) tych prezentacji... Potem kawa, coś przegryzione, ale w biegu... I statystyka. O ludzie! 4h tłumaczenia i liczenia kwartyli 6 typu, testów Chi kwadrat, testów t-studenta... ale powiem jedno - babka nadaje się do tej pracy jak nikt. Wytłumaczyła wszystko od zera. Miałam takie uczucie jakbym się tej statystyki uczyła z 10 lat (nie rozumiejąc) i nagle w kilku zdaniach ktoś wytłumaczył mi jej cały sens... Niesamowita :) I oczywiście przedłużyła, żebyśmy wszystko zdążyli zrobić :P Więc biegiem na ostatni wykład - z dziadziem. Profesora Tokarskiego uwielbiam za jego poczucie humoru, przyjemny głos, szacunek do studenta i uprzejmość. Ale wykład o 18 do 21 nawet z najlepszym człowiekiem dłuży się niemiłosiernie i wyczerpuje resztki sił psychicznych...
Przyjechałam, umyłam się i padłam. Nie myśląc o niczym, nie pragnąc niczego, chcąc tylko spać.
A dzisiaj do pracy. Znowu wstawać trzeba było...

Marchewka z imbirem

Składniki:

  • 1/2 płaskiej łyżeczki imbiru w proszku
  • 1 średnia marchewka
  • 3 łyżki mąki owsianej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • łyżka miodu do posłodzenia
  • łyżeczka oliwy
  • odrobina (4-5 łyżek) mleka
  • Dodatkowo:
    • winogrona (od Muti :*)
    • łyżeczka masła orzechowego
    • jogurt grecki

Przepis:

Marchewkę trzemy na małych okach. Jajko roztrzepujemy, dodajemy miodu i oliwy.  Następnie odrobina mleka, mąka, proszek do pieczenia i imbir.  Mieszamy wszystko razem. Ciasto powinno wyjść gęste :) I na patelnię - na mały gaz, bez tłuszczu, z obu stron. Podałam z masłem orzechowym, które tak doskonale się komponuje z marchewką, jogurtem greckim dla orzeźwienia i winogronami mojej mamy. Były przepyszne <3





Mam zaległych aż 5 liebster'ów - wybaczcie, nie byłam w stanie xd Także zapodaję narazie dwa z nich :)

Liebster od Claudine :)
1. Z jakim przedmiotem nigdy się nie rozstajesz?
Portfelem :)
2. Jesteś leniem czy pracoholiczką?
Zdecydowanie pracoholiczką
3. Co jest Twoją największą słabością, a co mocną stroną?
Moją słabością jest niechęć do zmian i obawa ryzyka - zresztą te dwie rzeczy są mocno związane ze sobą. Natomiast mocną stroną jest to, że nawet w ostateczności jestem w stanie wykrzesać z siebie siły by coś zrobić. Najczęściej coś, co jest moim obowiązkiem lub wyimaginowaną koniecznością :P
4. Ulubiony sport?
Kiedyś lubiłam wspinaczkę - mam nadzieje do tego wrócić. A tak ogólnie to chyba rower :)
5. Czy potrafiłabyś wytrzymać tydzień bez Internetu i telefonu?
Tak, nawet dłużej - już nie raz w wakacje miałam okazję ;)
6. Jaka wartość jest dla Ciebie najważniejsza?
Miłość. Lubię być kochana :>
7. Smak dzieciństwa?
Manna z cynamonem i kompotem jagodowym
8. Kraj, którego kultura najbardziej Cię ciekawi to...
Kraje skandynawskie ogółem
9. Jest jakieś danie, którego nie jadłaś, a bardzo chciałabyś spróbować? Jakie?
Chyba nie. Nie jestem skłonna do "ryzyka" a nowe smaki to duże ryzyko dla mnie ...
10. Jaki masz kolor ścian w pokoju?
Dwie fioletowe i dwie zielone (oba kolory intensywne)
11. Jakie masz skojarzenia ze słowem "rodzina"?
Hałas i śmiechy. A i dużo żarcia, zwłaszcza słodkości :P

... i od Agatki :)
1. Wolałabyś mieszkać na wsi, czy w mieście? Dlaczego?
W mieście, jestem człowiekiem szybkiego tempa i masy obowiązków. Wieś do mnie nie pasuje :)
2. Co denerwuje Cię najbardziej u współczesnych ludzi?
Wypowiadanie się (wręcz mądrzenie) na tematy, o których nic nie wiedzą.
3. Jakie miasto w Europie chciałabyś odwiedzić?
Londyn
4. Jaka praca dawałaby Ci satysfakcję?
Obecna daje ;) (Grafik komputerowy) ale dawała by mi ja także praca z młodzieżą lub dziećmi.
5. Twój ulubiony cytat?
"Coco jumbo i do przodu" Chłopaki nie płaczą
6. Jesteś przesądna?
Zdecydowanie nie
7. Kino, czy teatr?
Kino - bo tańsze :) Teatr - bo lepszy. Ciężko wybrać.
8. Jakie jest Twoje popisowe danie?
9. Jest coś, czego chciałabyś się nauczyć? Co?
Modelować w 3d - umiem już animację, mapowanie (nakładanie tekstury), robienie "kości" postaciom ale samo modelowanie jest jeszcze dla mnie magią :) Oprócz tego bardzo bym chciała nauczyć się hiszpańskiego :) a i jeszcze tworzyć takie cuda z modeliny jak CookieGirl :D
10. Obiad na słodko, czy słono?
Na wytrawnie zdecydowanie
11. Co sprawia, że się uśmiechasz?
Miłe niespodziewajki :)

Dziękuję za to wyróżnienie! Miło wiedzieć, że się o mnie pamięta w takich zabawach <3

Racuszki, placuszki, naleśniki, pancakes...

12 komentarzy:

  1. straszny dzień. ja teraz mam ostatni rok licencjackich, dziennych i nie wiem co to będzie w przyszłym roku, bo magisterkę zamierzam robić zaocznie, ale jakoś nie wyobrażam spędzić całego dnia na uczelni. brrrr!
    co do wrocławskich blogerek, to nie chcą się ujawnić chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obiad musi być na wytrawnie w większości przypadków :)
    Imbir i marchewki w plackach? Jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
  3. Połączenie genialne!
    Mam nadzieję, że i na moje pytania odpowiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pyszności :) Współczuję Ci masz strasznie napięty ''harmonogram'' :(
    Trzymaj się !
    PS. Ja też Cię nominowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo... podoba mi się to połączenie, aż za bardzooo ;D
    co do twojej niedzieli i prezentacji-ooo yes! prezentacje są the best, nie wiem jak po tylu latach wykładowcy dalej mają ochotę tego słuchać, skoro to tylko i wyłącznie 3 pierwsze linki z google.. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, ale ci współczuję takiej niedzieli. Najważniejsze, że masz już ją za sobą.
    I zgadzam się co do ludzi wyrażających swoje święte zdanie na tematy o których nie mają bladego pojęcia, zamiast najpierw zagłębić się w temat...

    I narobiłaś mi ochoty na placuszki marchwiowe :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście wyczerpujący dzień. Chociaż poranek mogłaś sobie umilić ;)
    Dziękuję za odpowiedzi! Cytat - genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Londyn jest piękny, koniecznie musisz tam kiedyś pojechać :)
    marchewkowe- pyszne, zdrowe <3 uwielbiam je !

    OdpowiedzUsuń
  9. chyba wiem co czujesz, sama w ostatnim czasie ledwo żyję.. studenckie życie potrafi wyssać z człowieka resztki sił;) a przepis zapewne podkradnę i wykorzystam w kuchni;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, jaki zabiegany dzień! :o
    Ale po takim śniadanku są chyba siły na wszystko :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę li i jedynie o kulturę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...