sobota, 31 sierpnia 2013

Czekoladowe ciasto LIGHT ze śliwką

Czy Wasze koty też piją mleko z miseczki używając łapki? Nie mogę się nadziwić widząc jak Luna moczy łapkę w mleku i oblizuje ją. Cóż, my (ludzie) też oblizujemy palce, więc może i kociakom lepiej smakuje 'z palca' haha
A teraz do przepisu :) Zrobiłam eksperymentalne ciasto (bo jak widzę w internecie 'ciasto czekoladowe light' z 300g masła to łapię się za głowę...) i wyszło absolutnie NIEZIEMSKIE! Tak mocno czekoladowe, miękkie, mokre, wyrośnięte, puchate - oh i ah :D Cudeńko, wszyscy nie mogli się nadziwić, że jest odchudzone. A no właśnie jest :) Zrobiłam je w czwartek wieczorem, a wczoraj też u rodziców. To u rodziców wyszło jeszcze bardziej puszyste ale może to kwestia piekarnika :D Rodziców ma silny termoobieg ;) Wylałam na blachę i ciasto miało wysokość może 1,5 cm (aż płakałam że za mało masy zrobiłam!) a wyrosło... na co najmniej 6 cm :D niesamowite! Musicie go spróbować ^^ 


Czekośliwkowe ciasto light

Składniki:

Forma prostokątna - dłuższy bok około 26 cm
  • około 10 śliwek
  • 3 jajka
  • 4-5 łyżek oliwy/oleju (około 1/4 szklanki)
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 3 kopiaste łyżki kakao (gorzkie, odtłuszczone)
  • coś do posłodzenia (u mnie pół na pół słodzik z miodem lipowym)
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżeczka proszku do pieczenia

Przepis:

Mieszamy na wysokich obrotach całe jajka, mleko, wodę i oliwę. W osobnej misce przesiewamy (ważne!) mąkę z kakaem i dodajemy sodę oraz proszek do pieczenia. Mieszamy dokładnie i wlewamy do nich składniki mokre. Mieszamy łyżką do połączenia składników. Masa powinna wyjść bardzo gęsta ale możliwa do przemieszania (jeżeli jest za gęsta dodajcie trochę mleka - ale polecam jednak nie). Dzięki temu, że jest gęsta po przelaniu do formy możemy nałożyć na nie ćwiartki śliwek - gęsto, jedna obok drugiej :) Pieczemy 30 minut w 180st (z termoobiegiem) - ale lepiej sprawdzić patyczkiem :D. Po tym czasie od razu można szamać aczkolwiek śliwka parzy (przekonałam się xd). Łakomstwo boli :P
WAŻNE - śliwki kładziemy na ciasto skórką do dołu :)
Gdy wylejecie ciasto do formy może być płaskie - nic nie szkodzi, powinno wyrosnąć :D






piątek, 30 sierpnia 2013

Dyniowe goferki i 20 faktów o mnie

Po pierwsze chcę powiedzieć, że notka będzie długa xd
Dobra jeśli jeszcze nie uciekliście to powiem, że przez zabawę 20 faktów o mnie, którą znajdziecie pod przepisem :D Ponadto żeby podać przepis na dyniowe gofry jestem zmuszona też podpowiedzieć jak zrobić puree z dyni - choć zapewne sporo osób już wie ;)
Ale co tam, dzisiaj mogę pisać, bo mam wolne :) Wzięłam wolne ze względu na szkołę - zaraz lecę pozałatwiać ostatnie papiery - yey! W końcu po 2 miesiącach walki mam dyplom! Dzwoniłam, chodziłam, błagałam i prosiłam - nic. Napisałam do Rzecznika Praw Absolwentów i proszę - dyplom jest gotowy! Nagle wszyscy wrócili z dwumiesięcznych urlopów! Jak to się trzeba uciekać do brzydkich środków (straszenia)... yh Trudno - jedno Wam powiem, o swoje trzeba walczyć.
A teraz przepisy ;)


Puree z dyni

Składniki:

Na jeden słoik
  • około 800 g (u mnie 1/2) dyni
  • pół szklanki wody

Przepis:

Kroimy dynię (bez pestek i bez skórki) na kawałki i wrzucamy do garnka. Zalewamy wodą, przykrywamy i na mały gaz. Po około 20 min (tylko doglądajcie czy się nie przypala!) można ją odsączyć z wody(choć ja tego nie robiłam) i zblendować na gładką masę :)






Goferki z dyni

Składniki:

  • 2 łyżki puree z dyni
  • 3 łyżki mąki pełnoziarnistej pszennej - Lubella jak zawsze ;)
  • łyżeczka miodu lipowego
  • łyżeczka (płaska) proszku do pieczenia
  • łyżka oliwy
  • 1/3 szklanki mleka (w razie potrzeby dolejcie więcej)
  • 1 jajko
  • szczypta soli
Dodatkowo:
  • brzoskwinka
  • łyżka syropu klonowego
  • 2 łyżki naturalnego serka homogenizowanego

Przepis:

Jajo ubijamy w całości, dodajemy oliwę, puree, miód i szczyptę soli. Następnie wrzucamy mąkę z proszkiem i dolewamy mleka. Wszystko mieszamy na średnich obrotach. I tyle :) Ja przygotowałam ciasto wieczorem, wstawiłam do lodówki a rano zrobiłam z niego goferki :D Mniam! Z syropem klonowym i brzoskwinią były obłędne :) I mają śliczny kolor!






 >>>> Dodaję do akcji: <<<< 




Do zabawy zostałam nominowana przez Pam. Super było się trochę uzewnętrznić xd hahaha A tak na serio jak ktoś przetrwa to gratuluję :P

20 faktów o mnie:

1. W 2009 roku schudłam prawie 15 kg dietą Dukana (i jak widać żyję i mam się dobrze, pomimo tak wielu krytycznych komentarzy). Na tej diecie nauczyłam się jeść zdrowo i... gotować :) Wcześniej wystarczyło zrobić jajecznicę lub kanapki - tak wyglądało jedzenie.
2. Jestem miodoholiczką. Od zawsze kocham miód - obecnie mam w domu rzepakowy, lipowy, z truskawką i wanilią, z cytrynką i z cynamonem. Sporo prawda? I codziennie je jem ;)
3. Mam astmę oskrzelową. Polega ona (z mojego punktu widzenia) na tym, że po dłuższym lub intensywniejszym treningu zbiera mi się płyn w oskrzelach, który dusi. Stąd duszności w czasie ćwiczeń. Szczególnie dotkliwe było to zawsze w czasie biegów (chwilowo nie biegam, od czasu przeprowadzki zdarzy się sporadycznie).
4. Mam też niezidentyfikowane skurcze, przez które musiałam zrezygnować z zajęć wychowania fizycznego na studiach (mieliśmy basen, a to potęguje moje skurcze). Polega to na tym, że łapie mnie silny skurcz w palce u nóg lub w śródstopie. Czasem przechodzi po kilku minutach ściskania stopy. Czasem trzyma nawet godzinę, powodując, że zwijam się z bólu i ryczę. To na prawdę boli. Chodziłam po lekarzach ale wszyscy załamywali ręce, twierdząc, że nie ma takiej choroby, pod którą można by to podpiąć. W końcu jeden z nich zwrócił uwagę, że może jakiś lek, który biorę powoduje takie działanie. I co? Oczywiście - lek na astmę, z którego już zrezygnowałam ma w niepożądanych skutkach wypisane skurcze. Skoro tam są to raczej nie bez powodu... cóż przyjdzie mi z tym żyć. Pomimo zaprzestania lekarstwa nie zniknęło to i już prawdopodobnie nigdy nie będę mogła chodzić na basen co boli strasznie, bo uwielbiam pływać.
5. Noszę szkła kontaktowe (a jak mnie nie stać to stare okularki). Mam ogromną wadę wzroku (około 5,25, choć może już i większą...). Także jestem strasznym krecikiem :) Ale moja wada rosła z wiekiem (nie, to nie przez komputery :P) i gdy ja przestałam rosnąć ona (prawdopodobnie) też się zatrzymała.
PS. Nienawidzę okularów.
6. Mam słabość do butów - cholerną! Dlatego staram się kupować w miarę tanie - bo za jakiś czas i tak spodobają mi się nowe :) Nie mam ich dużo, bo też finansowo bym nie wyrobiła, ale kuszą straszliwie zza wystawy <3
7. Wszystkie buty poza sportowymi mnie obcierają, mam chyba jakąś niewymiarową stopę :) Lubię swoje stópki - są smukłe, ładnie ułożone, delikatne ale chyba nie pasują do standardów :P Trudno i tak najczęściej chodzę w sportowym obuwiu.
8. Nigdy nie farbowałam włosów i nie zamierzam. W zasadzie nawet ich nie czeszę - myję tylko, daję wyschnąć i pryskam trochę lakierem, żeby nie mieć szopy na głowie. Mam naturalnie blond i naturalnie (po Muti) kręcone.
9. Od kiedy pamiętam jestem zawsze w czołówce uczniów. Albo najlepsza albo jedna z najlepszych. W podstawówce i gimnazjum też wiele konkursów zaliczyłam (z niezłymi wynikami), w technikum stypendium ministra, na studiach średnia 4,88 na 5,0 możliwych (najlepsza na kierunku, moim zdaniem i tak niska ale uwierzcie więcej się nie dało - jak wykładowca nie sprawdza prac tylko daje ocenę za imię lub oczka to marne moje szanse - jestem pechowcem ;) hehe). Dostałam nawet kilka 5+ na konieć, choć najwyższa możliwa ocena to 5. Heh takie zboczenie szkolne :P Tak - jestem kujonę :D
10. Nałogowo ogląda(ła)m programy o odchudzaniu. Teraz mam mniej czasu i nie mam TV jednakże czasem coś na necie obejrzę. To coś co mnie interesowało zawsze - odchudzanie, fit, light, cuda na kółkach. I znęcanie się nad ludźmi uzależnionymi od jedzenia. Yyyyh
11. Jednakże nie cierpię programów kulinarnych. Nudzą mnie. Zawsze je przełączam.
12. W zerówce chodziłam do logopedy. Podobno kiepsko mówiłam, teraz mówię tak wyraźnie i głośno, że mnie wszyscy do radia wysyłają hahaha Pamiętam też śmieszną historię jak wysmarowałam świecą kartki w zeszycie do logopedy - pani nie mogła w nim nic zapisać i strasznie się dziwiła czemu xd o rany. Dzieci to mają pomysły.
13. Jestem mężatką. No dobra żartuję, prawie :P Byłam na kolonii i zmuszono mnie do ślubu. Na szczęście wybrankiem okazał się kolega więc mieliśmy z tego straszną bekę :D Ale jednak mam kolonijnego męża :P 
14. W wieku dziecięcym chodziłam na tańce :) Uwielbiam tańczyć. Udało mi się wtedy dotrwać do złotego medalu a potem...
15. Złamałam nogę. O rany i to jak niefortunnie - zjeżdżałam ze stromej góry i skręciłam niechcący w las, wpadłam do dziury a moja noga przyjęła nienaturalną pozycję (usiądźcie na kolanach i przekręćcie sobie stopę do góry - no właśnie...). Złamałam wtedy obie kości w łydce. Nie życzę nikomu - łomotało od środka co noc... Gips od tyłka aż po palce, 3 miesiące leżenia. Potem od nowa nauka chodzenia. Traumę mam do dziś po tym, jak tato wyciągał mnie z kąpieli i mi się noga nagle zgięła (a nie mogłam zginać po tych 3 miesiącach). Do dziś to pamiętam, tak bolało...
16. Jestem strasznie płaczliwa - jak coś nie idzie po mojej myśli to siadam i płaczę. Jestem pesymistką, nerwusem, beksą i marudą. To cała ja :D A i jeszcze dokuczam jak mogę. Rany jaka jestem niedobra. Trudno :P
17. Mam bzika na punkcie przyborów kuchennych - miseczki i kubki, sztućce, podkładki, maty, blendery - jestem chora jak to widzę na wystawie, muszę chociaż wejść i obejrzeć! Bo raczej niewiele mogę kupić nie mając ni grosza na koncie ;)
18. Od grudnia mieszkam (prawie) na swoim. Rodzice wspomagają mnie około 700 miesięcznie, co pozwala mi na zapłacenie czynszu za wynajem. Pozostałe rachunki i żarcie i kosmetyki, leki, lekarzy (a mam ich trochę), potrzebne pierdoły kupuję sama. Studiowałam dziennie więc tylko sobie dorabiałam gdzieniegdzie, miałam też zaoszczędzone pieniądze. Zresztą pracowałam przez cały okres studiów + wakacje - zaoszczędziłam 10 tys. złotych co pozwoliło mi na wyprowadzkę i życie przez 3-4 miesiące. pomogło też stypendium ze szkoły. Teraz mam pracę więc jakoś powinno mi pójść, chciałabym więc uwolnić rodziców od siebie i prawdopodobnie uda mi się to w następnym roku :)
19. Słucham metalu. I strasznie go lubię. Metal, hard rock, rock, ballady rockowe - lubię i połykam dosłownie to wszystko. Czasami też cyber rock. Wiem, ze nie wyglądam ale pozory mylą :) Ludzie słuchający takiej muzyki nie muszą być obwieszeni czaszkami i wyznawać antychrysta przecież :P
20. Rysuję, a w zasadzie rysowałam. Teraz tylko na potrzeby pracy (przestałam rysować z osobistych powodów). Moje stare prace można zobaczyć tutaj.

I to tyle :)
Chętnie dowiem się czegoś o:

Jeżeli któraś z Was już pisała o tym poproszę tylko o linka bo pewnie przeoczyłam :*
Miłego dniaaaa :D

czwartek, 29 sierpnia 2013

Ulubiona jajecznica

Najlepsza, choć wersja z grzankami też jest wyborna :> Tak, dzisiaj wytrawnie ^^ Choć śniadania raczej jadam słodko. Cóż, niektórzy śmieją się, że to deser a nie śniadanie. Ale ja w ciągu dnia raczej nie jadam już słodkiego, więc można powiedzieć, że chęć na słodkie zaspokajam z rana :) Poza tym dzień staje się lepszy - uwierzcie :D 
Ale czasem się zdarza i wytrawnie - np. jeśli kolację jadłam słodką to z rana rzucam się na warzywa haha :D Tę jajecznicę opracowałam krokowo - najpierw dodawałam tylko szynkę, potem odkryłam cudne połączenie z żółtym serem, doprawiałam musztardą i tak oto powstała wersja, której jestem wierna od lat :) I dzisiaj się z Wami nią podzielę

Ulubiona jajecznica

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1/2 kiełbasy (z szynki)  lub 4-5 plasterków szynki
  • plaster sera
  • łyżka musztardy chrzanowej
  • szczypta soli
  • + dowolne warzywko, ja polecam pomidorka :)

Przepis:

Ubijam jajka widelcem, dodaję musztardę i odrobinkę soli. W tym czasie smażę bez tłuszczu szynkę lub kiełbaskę. Kroję ser w kosteczki mi dorzucam do jajecznicy. Gdy kiełbaska się podsmaży wlewam jajecznicę i zmniejszam ogień. Smażę na podobieństwo omleta bo lubię mocno ściętą :D Podaję z pomidorami. Choć dzisiaj wyjątkowo też z ogórkami - od Moniki ;) (dzięki! Pyszne są <3)



Dobrze czasem dla odmiany zjeść śniadanie na wytrawnie :D Wymaga też mniej czasu hahaha ;)
Miłego dnia :*


środa, 28 sierpnia 2013

Krem kinder bueno light

Gotowi, do startu - START! Zaczynam teraz maraton kremowy. Tak, mam zamiar eksperymentować z kremami na kanapki (i nie tylko) :D Oczywiście nie wszystkie na raz - po kolei xd Na pierwszy ogień idzie kinder bueno. Zdecydowanie mogę go tak nazwać, bo to pierwsze o czym pomyślałam smakując go ;D Hahahaa U mnie w wersji light - gdzie nie zajrzałam na blogi/strony kulinarne to taki krem zawierał ponad kostkę masła! :O Nie chcę przejmować się kaloriami jedząc coś tak smakowitego (zwłaszcza, że lubię prosto ze słoiczka ;D hehehe) - wykombinowałam więc coś... lżejszego :D A przy tym nadal przecudnie orzechowo-waniliowego hehehe


Kinder Bueno Light

Na dwa małe słoiczki (widoczne na zdjęciu)
Narzędzie absolutnie niezbędne - blender

Składniki:

  • 100g orzechów laskowych
  • opakowanie serka waniliowego (około 200g) - użyłam Tutti
  • 8 solidnych łyżeczek mleka w proszku (u mnie odtłuszczone - jak macie granulowane to musicie je zmielić, inaczej będą grudki)
  • około 50-100 ml mleka
  • coś do posłodzenia (ale nie za dużo - serek na ogół jest już słodki)

Przepis:

Orzechy prażymy w piekarniku lub na patelni (lepiej mieszać co chwilę) i pozbywamy się ich osłonek :) Raczej nie uda się ze wszystkich ale to nie szkodzi :) ważne też aby orzechy trochę zmiękły - temu prażymy. Następnie w blenderze mielimy orzechy na pył (około 3-4 minutki). Dodajemy do nich serek, mleko w proszku i około 50 ml mleka zwykłego. Dobrze mieszamy do połączenia mas. W razie potrzeby dolewamy mleka. Generalnie na początku konsystencja powinna być półpłynna - hmmm coś jak ciasto na placki ;) potem gdy wstawimy krem do lodówki NA PEWNO zgęstnieje więc bez obaw :) Takie czary-mary robi własnie mleko w proszku.
Tak więc po wymieszaniu wszystkich składników i ewentualnym dosłodzeniu, przelewamy do słoiczków i na noc do lodóweczki :) Rano można się już rozkoszować cudownym smakiem Kinder <3 Łatwo się rozsmarowuje, jest miękki ale zwarty :) c-u-d-n-y! 

Robiłam go dla mojej kumpeli na prezent - zdjęcia tutaj. Dostała też dżemik kiwi-cytrynka domowej roboty, miliiiijon herbatek owocowych (każda inna - własna mieszanka haha), budynie, foremkę do robienia placków w kształcie serduszka i kilka innych ;) Niskobudżetowy ale jakże smaczny i praktyczny prezent :D Cóż, narazie kasą nie grzeszę ;) Trzeba sobie radzić :D




Trzeba było spróbować kremu - oczywiście już następnego dnia. W zestawieniu z owsianką bananową ;) Banan jest bardzo uniwersalny - smakuje dobrze ze wszystkim :D hahaha

Owsianka bananowa z kremem kinder bueno light

Kocham Ciem łyżeczko <3

wtorek, 27 sierpnia 2013

Placuszki kokosowo-malinowe

Chciałabym w końcu popracować nad tym blogiem... także jak coś się będzie walić, zmieniać etc. to się nie przejmujcie - znaczy, że się za niego wzięłam ;)
Dzisiaj miałam na śniadanko cudne placuszki - kokosowe z malinami. Maliny trzeba było zjeść bo sprzedano nam... z pleśnią. Tak - połowa nadawała się tylko do wyrzucenia :< przykre. Cóż, na szczęście coś pozostało i udało się z tego wyczarować słodkie cudeńka :) Przekładane philadelphią Milka ^^

Kokosowe z malinami i Milką

Składniki:

  • 5 łyżek mąki pełnoziarnistej (u mnie Lubella
  • łyżka miodu (u mnie lipowy)
  • 2 łyżki masła kokosowego lub zblendowanych na proszek wiórków kokosowych*
  • 50-100 ml mleka (do uzyskania dobrej konsystencji - niezbyt lejącej)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżka oliwy
  • jajko
  • garść malin
  • około 2 łyżeczek Philadelphia Milka
*wcześniej uprażyłam je na suchej patelni

Przepis:

Tak jak wspomniałam powyżej wiórki kokosowe najpierw uprażyłam na suchej patelni na śliczny, niemal złotawy kolor ;) Następnie zblendowałam je na pył. W misce ubiłam całe jajko (do puszystości), dodałam oliwy, wiórek i miodu - wymieszałam ponownie. Na koniec mąkę z proszkiem oraz mleko (dolewałam pomału by uzyskać pożądaną konsystencję). Wszystko to wykonałam wieczorem i wsadziłam ciasto do lodówki (w folii) ale oczywiście jak macie czas możecie zrobić to rankiem :) Ja za bardzo nie mam...
Rano więc dodałam malin (w całości), wymieszałam łyżką i tą samą łyżką nakładałam też ciasto na rozgrzaną patelnię. Smażymy na małym ogniu, z obu stron oczywiście :)
Podałam przełożone Philadelphią Milką (którą wyhaczyłam w korzystnej cenie w Netto - około 4zł) i na samej górze podane dodatkowo z malinami i wiórkami kokosowymi :)
Było baaardzo apetyczne :D I mega sycące!






niedziela, 25 sierpnia 2013

Rowery i desery

Pojechałam do domu. Co zrobiłam jako pierwsze? Wsiadłam na rower i przepadłam na jakieś 2 godzinki. To jest coś, czego mi brakuje od czasu wyprowadzki. Zeszłoroczne wakacje spędziłam niemal całe na rowerze (na zmianę z bieganiem) pomimo wyniszczającej pracy. Taki wysiłek pozwala odpocząć psychicznie.
Gdy tylko wsiadłam poczułam zwyczajnie żądzę szybkości. Zaczęłam pruć (subiektywnie ujmując, bo nawet nie wiem czy było to szybko xd) i od razu pojechałam swoją ulubioną trasą. Zapakowałam wodę, jogurt pitny ale ostatecznie nawet nie miałam czasu spróbować xd tak mnie wzięło. Żeby jeszcze mieć tak wygodne spodnie na sobie... ale co tam, przeszkody tylko motywują do działania :D Pod koniec miałam chwilę w której ledwo łapałam oddech - a przede mną wielka górka! Na szczęście w słuchawkach zabrzmiał Sabaton ze swoim Ghost division - od razu + 100 do siły i motywacji hahaha już prułam cały czas do domu :D Aleeee było fajnie - tak się niczym ni martwić, nie myśleć - jechać.
Szkoda, że dzisiaj już do domu. Dorosłość jest do kitu :/

Dzisiaj bez przepisu, za to z inspiracją :) Wykorzystajcie te wszystkie sezonowe owoce bo już wkrótce niestety ich nie będzie (na szczęście będzie sezon na jabłka hehe).Ulubiony deser - owoce, jogurt (lub twaróg), miód i jakieś chrupkie dodatki. Czego chcieć więcej? :) Taka miseczka ma zapewne masę kcal - ale jakież wartościowe są to kcal! Niezbędne do zdrowego życia i odrobiny słodkości w ciągu dnia <3 takie miałam sobie 2 śniadanko :D Moc witamin i duża doza słodkości. A wy jakie lubicie deserki?  ;)

I kostka Ritter od Wiktorii ;)





A żeby się nie zasłodzić to na obiad proponuję solidną porcję białka - placuszki z kurczaka z dodatkiem serka Grani (Piątnica) oraz pomidorka ze szczypiorkiem <3 Mniam!

Miłego dnia :*

sobota, 24 sierpnia 2013

Pancakes cytrynowe i liebster

A dzisiaj są... pancakes! Hahaha znowu :D Ostatnio miałam na nie fazę :) Tym razem jednak nie drożdżowe a na kefirze ;) i w moim ulubionym duecie! A przynajmniej jednym z kilku xd Odkryłam go, gdy tworzyłam te naleśniki, co zainspirowało mnie do takiego dżemiku (bez cukru, na mączce) i od teraz muszę go zawsze mieć w lodówce bo absolutnie się uzależniłam <3 Ponieważ robiłam go o 6 rano (nie mogłam spać) dziabnęłam troszkę kiwi, soku i skórki z cytryny i wyczarowałam te małe cuda, które widzicie poniżej :)


Pancakes cytrynowe

Składniki:

Na dwie porcje
  • szklanka kefiru naturalnego (u mnie 0% z Biedronki)
  • 1 jajko
  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki soku z cytryny (lub aromatu)
Dodatkowo:
  • serek homogenizowany naturalny
  • 3 plastry kiwi
  • łyżeczka startej skórki cytrynowej
  • 3 łyżeczki miodu cytrynowego

Przepis:

Mieszamy jajko z kefirem i oliwą (na średnich obrotach). Dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem i sodą. Mieszamy dokładnie. Na koniec dodajemy sok z cytryny. Polecam też dosłodzić odrobinę ;)
Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni, placuszki powinny mieć średnicę około 11-15 cm (zależnie od preferencji). Na niewielkim (ale nie najmniejszym ogniu). Powinny tworzyć się wielkie bąble :D hehe smażymy z obu stron i przekładamy kolejno: 1/2 łyżeczki miodu (najlepiej na gorący placek - wtedy rozprowadzisz miodek łatwo po całej powierzchni) i łyżeczką lub dwoma serka. Na górze dałam miód, kiwi i serek, z dodatkiem skórki z cytryny :) Wyszło PRZEPYSZNIE! Te placuszki są super delikatne, rozpływają się w ustach - zapewniam :)







I pytania od słodkiej CookieGirl ;) Dzięki <3
Wejdźcie do niej koniecznie, robi śliczne rzeczy <3 artystka w każdym calu!

1. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Nie mam, lubię po prostu jak jest kolorowo :) żółty, zielony, niebieski, czerwony - wszystkie!
2. Gdybyś mogła spędzić jeden dzień z kimś sławnym, kto by to był?
Może Jean Reno? Lubię go bardzo, przykład wyśmienitego aktora, którego filmy nigdy się nie nudzą :)
A tak bardziej oderwane od rzeczywistości to na pewno batmana <3 i bynajmniej nie mam na myśli żadnego aktora ;D haha
3. Jaka jest Twoja ulubiona książka lub film?
'Ten Obcy', 'Tam gdzie spadają Anioły' i 'Potop'
z filmów to chyba 'Leon Zawodowiec (znam na pamięć) i wszystkie Batmana *.*
4. Jak spędzasz czas wolny? Aktywnie czy raczej robiąc coś w domu?
Lubię ćwiczyć (ostatnio miałam fazę na Jilian M.) i oczywiście gotować/piec :)
Czasem też, jak znajdę chwilę to pogram w WoW'a :D
5. Gdybyś została redaktorką gazety, o czym byś pisała?
O psychologii, wnętrzu człowieka, jego codziennych zachowaniach, o tym jak malutkie rzeczy potrafią zmienić całe życie :)
6. Co uwielbiasz, a czego się boisz?
Uwielbiam ciszę, boję się samotności.
7. Od kiedy prowadzisz bloga?
Od kwietnia tegoż roku :) Wcześniej miałam photobloga przez jakiś czas
8. Co zainspirowało Cię do stworzenia bloga?
Chęć walki z samą sobą. Tak - ja też chorowałam, ale w odróżnieniu od większości (z moich obserwacji bynajmniej tak wynika) nie była to anoreksja. Musiałam na nowo uczyć się smaków i jedzenia bez strachu. Ponadto chciałam podzielić się swoimi odkryciami :))) i też troszkę motywować innych do zmian nawyków. Zdrowe jedzenie to nie odchudzanie, to dbanie o swoje ciało i duszę zwyczajnie, na co dzień :) taki codzienny prezent dla samej siebie.
9. Jakiej muzyki słuchasz?
Głównie rocka (lata 70-80-90 ahh) i metalu. Ale uwielbiam też muzykę klasyczną, a co za tym idzie filmową (i celtycką mmm). Generalnie różnie ;)
10. Masz jakieś zwierzątko?
Obecnie odkąd mieszkam sama to nie. Ale w domu rodzinnym mam kochanego kotka i psa dzikusa :D Z kotem wyleguję się na kanapie z rana, z kubkiem kawy. Z psem szajbuję wieczorem na bieżni :D Gdy tylko jestem w domu...
11. Ile czasu zajmuje Ci dodanie posta na bloga? :)
Cóż sam post aż tyle nie - 20 minut zapewne. Ale dużo komentuję, czytam - uważam, że każdemu należy się choć chwila uwagi :) Poza tym zakumplowałam się z wieloma bloggerkami ^^ I nie wyobrażam sobie ominąć jakiegoś z ich śniadań!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Bananowe scramble

Ajjj aj aj przepraszam :< ni mam czasu na nic. Okropne, ale czas płynie mi tak szybko, tyle zajęć, obowiązków, nawet nie mam kiedy ćwiczyć i czuję się strasznie nieszczęśliwa (jutro już mam nadzieje wrócić do aktywności, bo jej brak mnie dobija). Dlatego, że nie mam zbytnio czasu zaniedbałam tez ostatnio dodawanie notek :< dzisiaj dodaję śniadanie sprzed tygodnia lub dłużej, bo siedziało mi w wersjach roboczych. Serio polecam, jest to coś zupełnie innego, coś ciekawego i smacznego :D Dzięki uprzejmości Darii nie musiałam szukać na nie przepisu i myśleć, które z Waszych proporcji wybrać ;) Bo wiele osób już je robiło a ja ... no własnie ja NARESZCIE też hehehe. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła ;) podaję zatem też przepis.


Scramble - owsiana jajecznica

Składniki:

  • 5 łyżek płatków owsianych (u mnie mieszanka górskich i błyskawicznych)
  • 1 banan
  • 1 białko
  • mała garść orzechów włoskich
  • miód rzepakowy

Przepis:

Płatki zalałam wieczorem wrzątkiem, nieco ponad ich powierzchnię. Rano ubiłam białko. Dodałam do niego płatki i zblendowaną połówkę banana. Mieszałam na małych obrotach. Na koniec dorzuciłam garść lekko rozgniecionych orzechów. Smażyłam na oliwie, a cały proces przypominał przygotowywanie jajecznicy ;) Na koniec podałam z resztą banana i miodem rzepakowym. Pyszności :D




Byłam wczoraj na mini imprezce urodzinowej. I oto foto-relacja, czyli jakie dzikie rzeczy robi się w gronie starych, dobrych znajomych (tak, znam się z nimi od małego ;) hehe).

Torcik z kucem
Z białej (zielonej) czekolady Milka, przekładany nutellą

Urodzinowy torcik i petarda

Korona mi się nie podobała

I znowu te kucyki... nie lubię ich
widać chyba xd

Sweet focia

Uhahaha zjem Ciem

No ale czy ja wyglądam na groźną? :>
Fajno było :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...